• Podziękowania po premierze

  • Galeria

  • Rozmowa z Marcinem Masztalerzem

  • Dziennik Artysty

  • Media (Audio / Wideo / Pliki)

  • Feedback 

  • Biblioteka (E-booki / Teksty / Źródła)

Lady Makbet

kobieta siedząca na krześle z ręką na brodzie

data premiery 15.04.2026

Przestrzeń społeczności  teatr36i6

„Lady Makbet. Cztery głosy” Rytuał Powrotu. Piąta premiera grupy „Zakochani w teatrze”

Z ogromną radością i wdzięcznością dzielimy się z Państwem echem naszej najnowszej premiery. Spektakl „Lady Makbet: Cztery Głosy”, który zrodził się w przestrzeni twórczej zajęć fakultatywnych UTW w roku akademickim 2025/26, to już piąta realizacja wyjątkowej grupy teatralnej „Zakochani w teatrze”. Proces ten poprowadził i przed premierową publicznością zapowiedział aktor, reżyser, scenarzysta i pedagog Marcin Masztalerz.

Nasza najnowsza inscenizacja stanowczo wymyka się tradycyjnym ramom teatru szekspirowskiego, stając się na scenie głębokim, somatycznym rytuałem powrotu do siebie. Oparliśmy się na drapieżnym, na wskroś współczesnym i poetyckim przekładzie Stanisława Barańczaka, by dokonać wiwisekcji jednej z najbardziej skomplikowanych postaci w historii literatury.

Lady Makbet, została poddana holistycznej dekonstrukcji i rozpisana na cztery strony świata, reprezentujące stany jej świadomości: Umysł, Ciało, Serce i Cień. Pracując z naturalną pamięcią ciała, oddechem i polem informacji, zespół analizował uwięzienie człowieka w niszczącym kręgu ambicji, lęku oraz poczucia winy, ukazując wielowymiarowy rozpad ludzkiej psychiki.

Wspólny proces i gotowość zespołu do wejścia w tak wymagającą materię zaowocowały niezwykłym rezonansem z publicznością, która nagrodziła grupę gromkimi brawami i owacjami. Po spektaklu słowa uznania dla twórców wygłosiła Dyrektorka Kozienickiego Domu Kultury, pani Elwira Kozłowska, która przekazała na ręce aktorów pamiątkowe dyplomy oraz symboliczne kwiaty.

 

Jest to dla nas najpiękniejsze potwierdzenie, że nasza wspólna energia, uważność i zaufanie do teatralnego procesu prawdziwie dotykają widzów. Dziękujemy za Państwa obecność do zobaczenia w kolejnych przestrzeniach poszukiwań teatralnych!

Polifonia win i rozpadu. Rozmowa z Marcinem Masztalerzem o spektaklu „Lady Makbet. Cztery głosy”

 

Wczorajsza premiera zakończyła się owacjami na stojąco, a dziś spektakl walczy o serca widzów na przeglądzie teatralnym w Centrum Kultury Raszyn. Z Marcinem Masztalerzem, reżyserem i twórcą autorskiej metody Teatru 36i6, rozmawiamy o dekonstrukcji zła, pracy z ciałem i wprowadzaniu Szekspira w zupełnie nowy, somatyczny wymiar.

 

Redakcja: Panie Marcinie, ogromne gratulacje z okazji wczorajszej premiery. Owacje na stojąco to najlepszy dowód na to, że Wasza wizja trafiła w najczulsze punkty widowni. Na warsztat wziął Pan tekst arcyskomplikowany- „Makbeta” w drapieżnym, „mięsistym” przekładzie Stanisława Barańczaka. Skąd wziął się pomysł, aby tę ikoniczną postać zinterpretować i rozpisać na tytułowe „cztery głosy”?

Marcin Masztalerz: Postać Lady Makbet podzieliłem na cztery strony świata: Północ - umysł, Południe - ciało, Wschód - serce, a Zachód - cień, jest to jej wewnętrzna refleksja, która dokonuje się po przeczytaniu listu od Makbeta, opisującego spotkanie z wiedźmami i przepowiednię zbrodni, właśnie w tym ułamku sekundy, z udziałem Lady Makbet, ta zbrodnia zaczyna się dokonywać.

Redakcja: Fascynująca koncepcja, bliska psychologii analitycznej. Zamiast oglądać po prostu „złą kobietę”, widz staje się świadkiem walki żywiołów. Jak w tej polifonicznej strukturze buduje Pan konflikt? Czy te strony współpracują, czy walczą o dominację?

Marcin Masztalerz: Do stworzenia spektaklu użyłem metody Teatru 36i6, opartej na reżyserii holistycznej. Konflikt polega tu na uświadomieniu sobie tego, co stało się już po dokonaniu czynu na Królu. Zależało mi na zbadaniu stanu emocjonalnego Lady Makbet, która próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości, a jest to spuścizna, jaką przeżywa każda warstwa jej wielowymiarowej obecności.

Redakcja: To niezwykle trudne zadanie dla aktora ukazać rozpad systemu na ułamki uziemione w ciele. Wiem, że metoda 36i6 mocno rezonuje z poszukiwaniami wielkich ojców teatru. Jak w praktyce wyglądają Wasze próby? Jak przygotowuje Pan aktorki, by otworzyły się na tak ekstremalne doświadczenie?

Marcin Masztalerz: Metoda reżyserii holistycznej czerpie z tradycji i awangardy poszukiwań teatralnych takich twórców jak Grotowski, Kantor, Stanisławski, Antoni Czechow czy Brecht. Pracujemy z naturalną pamięcią ciała w polu informacji, budząc wręcz informacje z Szekspirowskiego zapisu w DNA naszej przestrzeni teatralnej.

Próbę zawsze rozpoczynamy od rozgrzewki i polaryzacji w grupie. Korzystamy z metod oddechowych, aby wyciszyć i uziemić się w przestrzeni „tu i teraz”. Przeprowadzam szereg ćwiczeń, których celem jest to, by pozwolić przestrzeni scenicznej jako pierwszej zaobserwować aktora. Eliminujemy przyglądanie się sobie z oceną i sądem. Tworzymy bezwarunkową, wspierającą przestrzeń jedności, która jest wynikiem wzajemnego słuchania się wszystkich aktorów.

Redakcja: Wyłączenie wewnętrznego krytyka i odwrócenie perspektywy - pozwolenie, by to przestrzeń „zobaczyła” aktora - zdejmuje presję i uwalnia prawdę, jak zatem w ten uziemiony, organiczny stan wprowadzacie tak gęsty tekst Barańczaka?

Marcin Masztalerz: Słowa pojawiają się organicznie, z impulsu w ciele. Pozwalam aktorom rozgościć się w polu informacji bohatera, by najpierw usłyszeli i wyobrazili sobie sens, zanim w ogóle padnie słowo. Aktor ma być tekstem niemal zaskoczony, myśl czy słowo ma zapraszać go głębiej. Tekst jest u nas nierozłącznym elementem oddechu - wdechu i wydechu z przepony.

Redakcja: Prowadzi to nas do wstrząsającego finału, zamiast klasycznego zmywania krwi z dłoni, Pamięć/Umysł wylewa czerwoną wodę na taflę lustra, zmazując własne odbicie. Następuje całkowita kapitulacja.

Marcin Masztalerz: Tak. Umysł podchodzi do lustra i wylewa naczynie z czerwoną wodą, tafla błyszczy, a odbicie znika. Padają wtedy słowa:

 

„Wszystko, co chciałam zatrzymać, 

rozpadło się we mnie.

Władza była tylko imieniem dla lęku.

Miłość dla śmierci. 

Światło dla końca nocy.

Nie ma już królowej.

Nie ma już roli.

Została pustka.

I echo, które oddycha”.

 

W finale pozostałe trzy głosy - kobiety Ciała, Serca i Cienia - stają obok Umysłu, podtrzymując omdlałą postać. Światło z lustra rozbłyska, jakby coś eksplodowało od środka.

Redakcja: Ten moment rozpadu, w którym wszystkie cztery warstwy łączą się w klasyczną pietę upadku, musi zapierać dech w piersiach. Jak operujecie w tym momencie warstwą dźwiękową, by dopełnić ten obraz?

Marcin Masztalerz: Muzyka narasta na kilka chwil w nieruchomym obrazie postaci zatopionych w czerwonym świetle. Następnie całkowicie cichnie, czemu towarzyszy pełne wyciemnienie sceny.

Redakcja: Cięcie brzytwą, blackout i ogłuszająca cisza - to fizyczna reprezentacja tej tytułowej pustki, z którą zostawiacie widza. Panie Marcinie, dziękuję za tę niezwykłą, pełną pasji rozmowę. Życzymy całemu zespołowi kolejnych stojących owacji i niesłabnącej, twórczej energii na festiwalowym szlaku.

Twoja Biblioteka

TWOJA BIBLIOTEKA

KANAŁ YOUTUBE

Tworząc sztukę jestem tam gdzie skutek poprzedza przyczynę

email: teatr36.6@gmail.com

telefon 797632907

FUNDACJA 

nr konta: 54 1140 2004 0000 3202 7689 6366

Warszawa

 

 

Menu

Wspieraj Teatr36.6

Social Media

i Teatr